Pozycje z etykietami zatracenie

Za opuszczonymi powiekami

Brak oddechu przy tempie dzisiejszego życia zatruwa drogi oddechowe świata. Sprawia, że małe radostki giną pod ciężarem spalin i chandry. Bywa, że nie ma gdzie uciec, mamy coraz mniej drzew dających cień po środku łąki, czy choćby nad stawem. Płyniemy z nurtem ulic, tańczymy w rytm wielkomiejskich dźwięków: sygnałów karetek, pikania świateł, złowrogich krzyków, awantur.

Gdzie zniknął mały książę i jego nauki? Gdzie masz swoje róże? Na którym rogu zostawiłeś swojego lisa? Zapomnij. Bieg samochodu jest ważniejszy niż spacer w stronę słońca.

A Ty, dokąd dzisiaj biegniesz?

Mam marzenie. Położyć się na łące i patrzeć w niebo. Na łące oddalonej tysiącami myśli od problemów i chaosu. Otworzyć oczy i patrzeć w niebo. Widzieć jak budzi się poranek, jak słońce się przeciąga i ubiera świat w tęczowe barwy, jak walczy z chmurami i rzuca kostkami cukru w zwycięzców tegodniowej loterii. Oglądać pracę słońca i jego zmęczenie. I triumf brata nocy, imprezowego kuzyna. Dać się objąć jakiejś zbłąkanej gwieździe i porwać w taniec z innymi. Zasnąć nad ranem znużona podniebnymi wojażami. Obudzić się z pierwszą kroplą rosy na poliku.

Mam wiele marzeń. Chciałabym wygrać z kimś w kropki i dostać prezent bez okazji. Zrobić naszyjnik z uśmiechów i wręczyć go komuś obcemu na ulicy. Chciałabym, tak bardzo chciałabym dotknąć tęczy i zatańczyć na stole we francuskiej knajpie.

Wystarczy zamknąć oczy.

Uwagi (2) »

Zatracenie

Uwielbiam tańczyć po ciemku. Najpierw zastanawiam się, jaki mam humor, definiuję samą siebie. Wybieram się w podróż w głąb mojego ‘ja’, tego najbardziej skrytego, tylko i wyłącznie mojego. Przeszukuję stare kąty, z nadzieją na odnalezienie czegoś inspirującego. Wykopuję stare skarby, rozprawiam się z niedokończonymi sprawami. Niektóre drzwi uchylam, inne zamykam i wyrzucam klucz. Wszystkie myśli danej chwili splatam w jedną. Wygładzam ją, koloryzuję, dorzucam przemyślenia i tak powstaje moja melodia. Gaszę światło, zasłaniam oczy. Stoję na środku pokoju, sama samiuteńka i jest mi z tą nową, cichą, spokojną mną całkiem przyjemnie.

Rytualny taniec składa się z ruchów niezgrabnych, połamanych. Wyglądam jak paralityk. W jednej chwili macham rękoma jakbym chciała odlecieć, w drugiej zaczynam na przemian kucać i wstawać. Podskakuję na jednej nodze, wiruję skaczę jak najwyżej, bujam się na boki. Każdy ruch to pojedyncza myśl, która ma swoją nutę, własny ton i brzmienie i własnego połamańca. Wszystko jest odległe, jestem tylko ja i muzyka, taniec i uwolnienie. Spokój.

Uwagi (6) »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.