Trzeba iść do przodu, nie ma wyjścia. Koniec patrzenia za siebie, rozczulania się nad swoją niedolą. Człowiek schowany w swoim smutku przestaje patrzeć na to, co pozytywne. W końcu przyszedł dzień, że potrafię powiedzieć, że to już minęło i nie wróci, a przede wszystkim, że nie chcę żeby wróciło. Zbyt wiele niedomówień, kłamstewek, rozdrażnień i zawiedzeń. Choć by się świat walił.
Zaczynam nowe życie. Nowa praca, nowy rok studiów, nowe mieszkanie (tym razem już wyjdzie na 100%). Nowa ja, bo nowi ludzie, nowe doznania, nowe wszyściutko
. Pewnie będą jeszcze gorsze dni, ale o nich póki co myśleć nie chcemy, no bo po co.
Mam plany. Jakieś trochę tajne, trochę nie. Ważne, że są i są całkiem fajne, dla mnie.
Dzisiaj bez górnolotnych metafor czy innych uczuć schowanych za nie-do-końca-jasno-wypowiedzianych-słów. Dzisiaj prosto. Koniec smutku, koniec z przeszłością. I nie “byle do przodu”. Do przodu całą parą i mnóstwem pozytywnych myśli.
I dziękuję Wam wszystkim kochani. To niesamowicie pomogło, że byliście, jesteście i wierzę, że będziecie. Wam wierzę, że nie odejdziecie:).