bo owieczki robią me!

kwiecień 15, 2008

x z paszczęką

Zaszufladkowany do: Księżniczka — by Ola @ 7:58 pm

Są sekrety, sekreciki, są też większe tajemnice. Są miłostki i błahostki oraz wielkie uczuć żądze. Są i smutki i radości i ogromne przyjemności. “Są skandale i hałasy, na tapczanie wygibasy”.

Czasem trzeba spojrzeć w niebo, żeby zacząć widzieć słońce. Chmury są, albo ich nie ma, każdy kijek ma dwa końce. Dzisiaj słonko zaświeciło, moją buźkę zobaczyło, uśmiechnęło się radośnie, przywitało w nowej wiośnie. Położyło mnie trawie, myśleć już przestałam prawie, zobaczyłam z dołu ptaka, a spod ptaka, mała kaka.

Moja czapka ubrudzona, kolacyja nie zjedzona, zła już jestem niesłychanie, kto to słyszał?! moje panie! Czapki nie mam, łysa głowa, lecz genialna jest pogoda. Znajdę sobie gdzieś ławeczkę i usiądę na chwileczkę. Rozłożyłam się na jednej, nogi przed się wyciągnęłam, zapuściłam gdzieś żurawia i wnet zobaczyłam pawia. Kolorowe, piękne pióra, bardzo długie i dostojne, prawie tak jak krowy dojne.Pomyślałam sobie wtedy, jakie czapki noszą zgredy, wpadłam wnet na pomysł boski, wypróbować styl dziadowski. Pióra takie w kapeluszu, mogą dodać animuszu, a że moja czapka w śmieciach, nowa będzie ciut kobieca. Delikatne, małe rondo, kilka piórek tuż nad uchem, jeszcze tylko parasolek, no i jest gotowy Olek.

Teraz pięknie tak odziana, mogę szukać sobie pana, przystojnego i miłego, z gruntu bardzo wytwornego. Ale o tym innym razem, żegnam się dziś tym wyrazem: cześć i czołem, moi mili, obyśmy szybko się zobaczyli.

“Tak po prostu samo z siebie, słońce toczy się po niebie…”

Zaszufladkowany do: Księżniczka — by Ola @ 6:12 pm

“Ktoś chce własną kroczyć drogą,

A ktoś z Tobą ramię w ramię,

Ktoś Ci przestał mówić prawdę,

Ktoś już nigdy nie okłamie.”

Wypuszczam strzałę z łuku. Napięta cięciwa ostro przecina powietrze tuż przy moim uchu. Grot utkwił gdzieś daleko, a gdzie to mnie już nie obchodzi…

Jestem tu gdzie jestem. A nie ma mnie nigdzie indziej. Przynajmniej ja o tym nie wiem. Siedzę sobie wygodnie, robię głupie miny do lustra, którego nie chce mi się przynieść. Siedzę owładnięta manią sprzątania. Mówię sobie ‘o tutaj trzeba wytrzeć kurz, a te książki ułożyć alfabetycznie’. Siedzę i wskazuję rzeczom ich miejsce, a one, zgodnie z oczekiwaniem, śmieją się do mnie, pokazują język i idą w stronę, której ja nie znam. Ot, takie przekomarzanie.

Leżę sobie, patrzę w niebo, a słońce gładzi moje bujne złote loki. Moje przeogromne błękitne oczy bawią się w ‘kto pierwszy mrugnie’ ze słońcem. Twardy rywal. Ale ja też miętka nie jestem, ale stwierdzam w końcu, że mądry głupiemu ustępuje, a co się będę męczyć. Jeszcze ktoś pomyśli, że ten obrazek jakiś sztuczny jest.

Czasem sobie wstaję, idę ulicami miasta, wkraczam w bramy nieznanych zakątków. Zazwyczaj się gubię i nie potrafię znaleźć wyjścia. Ale co mi tam. I tak jest fajnie.

Prowadź, prowadź mnie w nieznane. W nieznane zakątki myśli, przyprowadź do mnie wspomnienia, o których zapomniałam. Utrwal te, które pamiętam i które dodają mi sił w ciężkich chwilach. Zresztą, o jakich złych chwilach mówimy? Tutaj zawsze jest cudownie.

Chcę wierzyć, że zawsze będzie dobrze. Nigdy nic nie popsuje mi humoru. Bo ja jestem i to jest najważniejsze. Muszę się trzymać, żeby inni mogli czerpać ze mnie. Cieszyć się moją wspaniałością.

Cieszmy się! Dziś wyszło słońce!

Strona zbudowana przy pomocy WordPress.com