Czasami myśli krążą gdzie indziej niż słowa. Są zawieszone w przestrzeni daleko poza naszym zasięgiem. Czasami słowa nie potrafią wyrazić myśli. Przydzielono im zbyt małe pole działania, ogranicza je czarny stalowy płot, zbyt wysoki by mogły go przeskoczyć.
Trąci to banałem, ale słowa to nie wszystko. Nie oczekuję wiele. Chciałabym tylko czegoś więcej niż piękna prawie poezja, która sprawia nieopisaną przyjemność. Czegoś więcej niż dotyk, czy spojrzenie. Nie chcę zapewnień, obietnic, przyrzeczeń. Chcę żyć ‘z’ i ‘obok’ i ‘razem’. Jednym życiem, wspólnym. Moje myśli Twoimi, Twoje moimi. Chciałabym poczuć, że słuchasz z zaciekawieniem, że dociera do Ciebie to co mówię. To nie jest tak jak myślisz, że opowiadam byleby mówić, żeby zawładnąć chwilą, wygonić przebrzydłą ciszę, zabawić Cię kolejną historią. Nie interesuje Cię moja część Nas, ona jest tylko koloryzującym dodatkiem, liczy się ta wspólna, do Twojej nie powinnam zaglądać…
Jest mi dobrze, czuję się szczęśliwa, zadbana, piękna i doceniona. Potrzebna i wyjątkowa. To chyba bardzo dużo. Wielu może o tym tylko pomarzyć. Ale czegoś mi brakuje. Nie wiem czy to przez odległość, czy może jestem rozpieszczona do tego stopnia, że nigdy nie poczuję się w stu procentach usatysfakcjonowana. Wiem tylko, że myśląc o szczęściu mam w oczach łzy, a chwilę potem siedzę przed lustrem i ryczę.
Nie jestem słaba. Nie jestem przyzwyczajona do podsuwania mi wszystkiego pod nos. Mam tendencję do użalania się nad sobą, ale nie wtedy, kiedy miałabym do tego prawo. Kiedy jest naprawdę źle, nie pozwalam sobie na chwilę słabości. Udaję twardą i nieugiętą, potrafię oszukać samą siebie.
Największym moim problemem jest niewiara w to, że mogę być szczęśliwa, że ktoś sam z siebie chce się mną zaopiekować, być blisko, chcąc w zamian uśmiech, czułe spojrzenie, dobre słowo i szczerość. To tak niewiele, ale dla mnie to naprawdę trudne. Proszę o cierpliwość. Nauczę się tego, powoli, ale nauczę. Zaraz po tym, kiedy nauczę się przyjmować to od Ciebie, bez wątpliwości i z ukojeniem.
Dziękuję Ci za wszystko. Za głupi kwiatek, za uśmiech, za każdą myśl. Będzie dobrze, bo jak mogłoby być inaczej. Kiedyś wyleczę się z egoizmu.
Może moglibyśmy być zespołem folkowym z Salt Lake City?
