Dzisiaj za mało wypiłam piwa i byłam przez to rozkojarzona. Chciałam komuś wcisnąć mieszankę jabłkowo-porzeczkową po czym okraść kogoś z dziesięciu złotych. Ale jestem fajna, bo nalałam Mateuszowi pwo, mimo, że mnie o to nie prosił.
lipiec 3, 2009
czerwiec 25, 2009
Pomarańcze…

Dobry wieczór. Mam na imię Ola i jestem alkoholiczką. Codziennie wypijam ogromne ilości alkoholu w postaci piwa z beczek. No cóż, to moja praca mnie rozpija. W końcu jak dają ci piwko za darmo to odmówić nie możesz, no nie? No więc jestem pracującą alkoholiczką. Siedzę w robocie do późnych godzin nocnych z bursztynowym napojem w ręku, żeby następnego dnia obudzić się z kacem i chcicą na kolejny browar. Taka już jestem i nic na to nie poradzę. A wiecie czemu jeszcze piję? Bo mój chłopak ma doła, przez to, że ja mam pracę a on nie. Przy czym jego przez bezrobocie na płynne złoto nie stać, więc piję za nas oboje. Taka już jestem sympatyczna, empatyczna dusza.
PS. Dzisiejszy teledysk sponsoruje Adaś vel. Dziadek Mróz, choć pewnie sam jeszcze o tym nie wie.
Sonseed – Jesus is my friend
maj 2, 2009
i co ja zrobić mam?
Miałam kiedyś przyjaciółkę. Najlepszą, najbliższą na świecie. Osobę, która wiedziała wszystko, jedyna taka pod słońcem. I byłam dla niej. I ona była dla mnie. Zdobywałyśmy świat razem, we dwie, czasami w trzy lub cztery. Ale zawsze byłyśmy my, fundamenty. Ja i ona. I byłyśmy. Do śmiechu i płaczu. W radości i w czasch rady. Wielkiej rady, przy herbatnikach i soku jej mamy, na łóżku jej siostry. Bo to było najwyższe miejsce we wrzechświecie. Niedostępne dla nikogo innego. Ot, takie dwie z przywilejami. I było po prostu fajnie. Miałam ją i nikogo innego takiego nie potrzebowałam.
Potem przyszły ciężkie czasy i się spierdoliło. Od a do z. i już nic nie było potem. Tylko KŁAMSTWO z wielkiej litery pisane. Okazało się, że wszystko było kłamstwem i iluzją. I nic już nie było jak wtedy.
I nikomu już tak nie zaufałam i nikomu juz tak nie zawierzyłam.
A teraz to wszystko wraca. i nie wiem czy powinnam powiedź ‘już ok, wybaczam.’ i nie wiem czy powinnam powiedzieć prawdę ‘tak bardzo tęskniłam, mimo wszystko i mimo wszystkich’. chociaż taka jest prawda. Tęskniłam i tęsknię. ale nie wiem czy znowu chcę brnąć w taką znajomość. i nie wiem co teraz mam zrobić. Czy obudzić mam tamtą, minioną cząstkę siebie.
I świat znów legł w gruzach u moich stóp.
Przejebane.
kwiecień 26, 2009
“nie lubię życia brać zbyt serio, serio zbyt”
Kiedy wracałam dzisiaj z jojowygrywającej podróży przez historię, lasy, kolorowe farby do twarzy i pudła z nagrodami zobaczyłam małą postać. Stała naprzeciwko mnie niska przygarbiona ze strachem w oczach, rozglądała się lękliwie dookoła. Pomiędzy nami samochody ścigały się z motorem krzycząc przeraźliwie o zauważenie. Kiedy małe światełko pozwoliło nam iść minęłyśmy się i na moment jakby przestałyśmy dla siebie istnieć. Chwilę później trzymała mnie za rękę, ta mała, niknąca w oczach osóbka. Patrzyła na mnie z mieszanymi uczuciami. W oczach miała zdziwienie, radość i wdzięczność. Zanim przeszłyśmy na drugą stronę, małe świetliki zatrzymywały nas trzy razy. 5 minut przez które trzymała mnie za rękę, i mówiła o sobie i swojej młodości i o tym ile mam przed sobą życia. Na pewno pięknego. A naprawdę piękne były łzy wdzięczności po drugiej stronie ulicy. Była szczęśliwa, że przez chwilę mogła się oprzeć na żywym człowieku, nie tylko na kawałku drewna, i zamienić z nim parę słów, wymienić usmiechami.
Nie wiele potrzeba by kogos uszczęśliwić. Dzięki tej pani zrozumiałam, że jestem wielką szczęściarą. Bo mogę spacerować z ludźmi, których kocham, bić się z nimi na trawie plamiąc skarpetki na zielono, jeść gofryz truskawkami. Bo mogę spotkać znajomych w pubie i pogadać o nic nie znaczącym dla mnie meczu legii z lechem. Bo ktoś za mną tęskni ‘tak tyci pyci lili’ a jak powiem że mam lizaka, to nawet ‘jak stąd do kansas’. Bo ktoś mnie lubi pomimo wszystko i mimo ze nie ma pomimo czego. Bo ktoś może byłby smutny gdybym umarła na świńską grypę i pomogdliłby się za mnie, mimo ironii. Bo mam siostrę glutkę. Bo ktoś ma mnie w zakładkach i czasem tu zagląda. Bo ktoś życzy mi, bym śniła pięknie. Bo ktoś uważa mnie, za bliską osobę. Bo mogę się śmiać i płaać kiedy chcę. Bo mam kogo kochać, lubić za kim tęsknić też mam i kogo czytać i rozmawiać i być sobą mogę.
o konsekwencjach dla środowiska przyrodniczego, gospodarczych i społecznych irygacji zlewiska jeziora aralskiego
Historia tragedii Jeziora Aralskiego sięga początku lat sześćdziesiątych. Wtedy to właśnie władze radzieckie postanowiły zwiększyć produkcję bawełny na pustynnych terenach Azji Środkowej. Ogromnym wysiłkiem zbudowano sieć kanałów irygacyjnych do których skierowano wodę z rzek Syr Daria i Amu Daria, które stanowiły główne źródło zasilające Aral.
Jezioro Aralskie to słone jezioro na terenie Kazachstanu i Uzbekistanu, na Nizinie Turańskiej, w Azji. Leży na wysokości 53 m n.p.m. Jego powierzchnia wynosi obecnie 30 tys. km2 (i zmniejsza się, a w latach 60 wynosiła około 66 -100 tys. km2), długość 428 km, szerokość 235 km, głębokość od 16 do 68 metrów (różne źródła podają różne dane). Położone w strefie pustynnej. Znajdują się na nim liczne wyspy. Dawniej zasilane przez rzeki Amu-darię i Syr-darię, obecnie głównie przez opady. Główne porty to Aralsk i Mujnak.
Zasolenie jeziora waha się w granicach od 10% do 14%. W ciągu 30 lat zwiększyło się ponad 2 – krotnie stężenie soli w wodzie, zabijając ryby. Zależnie od siły wiatru, słony pył jest przenoszony na odległość 500 km, zagrażając leżącym wśród pustyni oazom. Nawiewana znad wyschniętego jeziora sól zawiera silnie trujące związki chemiczne spływające z pól bawełny, gdzie w pogoni za wydajnością bez umiaru stosowano nawozy sztuczne i herbicydy. Sól jest przyczyną alarmującej zapadalności na anemię, raka i choroby układu oddechowego.
W południowej delcie w Nukus (Uzbekistan) nastąpił wzrost liczby narodzin “gigantycznych dzieci”, ważących w chwili narodzin ponad 4,5 kilograma. W niektórych regionach, po przebadaniu mleka matek, okazało się ono toksyczne. W dodatku nastąpiły duże zmiany klimatyczne, temperatury latem i zimą stały się bardziej ekstremalne. Na terenach dotkniętych katastrofą mieszka około 3,3 mln. ludzi.
Od początku lat 60 – tych wysuszanie Jeziora Aralskiego postępowała tak dramatycznie, że to czwarte co do wielkości jezioro na świecie spadło na ósmą pozycję. Jednym z najsilniej nawadnianych terenów jest delta Amu Darii (na południu Jeziora Aralskiego). Nawadniany teren rozciąga się w przybliżeniu na 28 000 km2. Jest on w większości zagospodarowany na uprawę bawełny i ryżu. Zapotrzebowanie na wodę na użytek rolnictwa oczywiście wzrastał z upływem czasu i dopływ wody z dwóch wspomnianych rzek spadł z początkowych 60 km3 do 1/7 tej wartości, i to tylko w okresie dużych opadów, które przecież zdarzają się tu bardzo rzadko. Od czasu decyzji o znacznym zwiększeniu nawadniania okolicznych terenów, powierzchnia jeziora zmniejszyła się z 69 do 30 tys. km2. I dalej się kurczy. Z obliczeń naukowców poczynionych na podstawie zdjęć satelitarnych wynika, że do 2000 roku Jezioro Aralskie będzie mniejsze o 2/3 swojej pierwotnej powierzchni.
W Związku Radzieckim problem Jeziora Aralskiego nigdy oficjalnie nie zaistniał. Informacje przesyłane do władz centralnych były lekceważone. Jedynym zauważalnym dla nich kłopotem wiążącym się z wysychaniem Aralu była konieczność likwidacji coraz to następnych, licznych
w tym rejonie, partyjnych ośrodków wypoczynkowych, bo brzeg jeziora coraz bardziej się oddalał. Dziś już wszystkim wiadomo, że wysychanie Aralu jest jedną z największych katastrof ekologicznych w tamtym regionie. Są nawet tacy, którzy porównują jej rozmiary do katastrofy czarnobylskiej.
Ludzi mieszkających w okolicach Jeziora Aralskiego dotknął nie tylko problem skażenia środowiska. Drugim, ale nie mniej dramatycznym, problemem jest znikanie miejsc pracy. Porty będące jeszcze ćwierć wieku temu ośrodkami przemysłu rybackiego przeistoczyły się w miasta-widma. Od niektórych z nich jezioro oddaliło się o ponad 100 kilometrów. Do zakładu
w Mujnak, produkującego konserwy rybne, surowiec dowozi się znad oceanu przez port w Murmańsku.
Suma czynników, która złożyła się na ciągłą desykację Jeziora Aralskiego wywołała poważne konsekwencje. Najważniejsze i najbardziej dramatyczne zostały przedstawione poniżej.
Konsekwencje wysychania Jeziora Aralskiego
1. Konsekwencje klimatyczne i ekologiczne
- Zmiany mezoklimatyczne (wzrost kontynentalności)
- Degeneracja ekosystemów delt rzecznych
- Wzrost liczby burz piaskowych i solno -pyłowych
- Totalne wyniszczenie przemysłu rybackiego
- Skrócenie okresu wegetacyjnego
- Spadek produktywności pól
2. Konsekwencje zdrowotne
- Zwiększenie liczby osób zapadających na ciężkie choroby (padaczka, tyfus, zapalenie żołądka, białaczka)
- Wzrost kłopotów z oddychaniem (astma, bronchit)
- Uszkodzenia płodów i wzrost śmiertelności niemowląt
Wzdłuż byłej linii brzegowej zaczęła się akumulować sól w wyniku procesu parowania. Silne północno – wschodnie wiatry przenoszą sól na nawodnione pola na południu. W dodatku północna część delty Amu Darii była kiedyś ważnym ekosystemem, z dużą różnorodnością flory i fauny. Wzrost zasolenia i kurczenie się obszaru wód doprowadziło do poważnej degradacji tych terenów. W dodatku wydajność pól uprawnych znacznie spadła w wyniku wtórnego zasolenia będącego rezultatem zasolenia wód gruntowych i gleby.
Nowe rządy Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu uznają, że nie stworzyli hydrokryzysu w tym regionie, a zatem nie wstydzą się szukać pomocy w rozwiązaniu tego problemu. Liczą na pomoc Zachodu, ze względu na możliwości technologiczne i źródła finansowe. Jedyna nadzieja dla Jeziora Aralskiego to fakt, że Bank Światowy obiecał do 2000 roku przeznaczyć 380 mln.$ na likwidację skutków desykacji tego akwenu. Bez interwencji ekologów, Jezioro Aralskie zniknie do 2020 roku.
Przewiduje się, że Jezioro Aralskie rozdzieli się na dwa zbiorniki, z których jeden – stale malejący – osiągnie ok. 7 tys. km2, drugi ok. 3 tys. km2, z małymi wahaniami powierzchni.
dla panny co lubi panią Kamień, mimo, że pani Kamień nas wystawiła i powiedziała, że nie ma dla nas czasu. :*
